Monthly Archives: January 2014

optymalizacja

Jak wiemy z termodynamiki, przejście z porządku do chaosu jest znacznie łatwiejsze niż w stronę przeciwną. Ale, moim zdaniem, nic nie jest jeszcze w Polsce stracone. Chiny pół wieku temu były przecież przeraźliwie biednym państwem, wciąż podnoszącym się z ruiny spowodowanej okupacją portugalską, brytyjską, rosyjską oraz japońską, a dziś są one fabryką świata i największą na świecie realną gospodarką. W Polsce potrzebne jest więc coś na kształt chińskiej rewolucji kulturalnej, czyli odsunięcie od władzy obecnych, skorumpowanych oraz nieudolnych elit oraz program dogłębnej rekonstrukcji polskiej gospodarki, a przede wszystkim polskiego przemysłu, polskiej myśli technicznej oraz polskiej nauki (w zrozumieniu głównie ‘science’). Wymagać to będzie jednak wyjścia Polski ze struktur UE oraz NATO, które nakładają na polską gospodarkę zbyt daleko idące ograniczenia.  Musimy, jako kraj pozbawiony wielkich bogactw mineralnych, przede wszystkim postawić na odbudowę polskiego przemysłu, na początek poprzez wykorzystanie zagranicznych licencji oraz przez tzw. joint ventures, ale z przewagą polskiego kapitału. Oczywiście, najtrudniejsze będzie zgromadzenie potrzebnego kapitału, ale to się da załatwić np. przez nacjonalizację sektora finansów oraz przejęcie przez państwo przedsiębiorstw, które zostały sprywatyzowane w wyraźnie nieuczciwy sposób oraz przez wymuszenie odszkodowań od firm, które tak jak np. Siemens, przejęły polskie fabryki (np. Elwro), tylko po to, aby je zamknąć. Państwo polskie musi zacząć chronić oraz kontrolować strategiczne gałęzie gospodarki, takie jak np. energetyka, infrastruktura transportu, przemysł ciężki oraz, last but not least, przemysł wysokiej technologii (high tech). Jak to już pisałem, celem tej, jakże niezbędnej reformy, ma być to, abyśmy wreszcie konkurowali z resztą świata innowacyjnością oraz jakością (jak to robią np. Niemcy, Francja, Holandia, Szwecja Szwajcaria i Japonia a ostatnio także Korea Południowa oraz Chiny), a nie jak dziś, tylko kosztami, a to oznacza przecież wieczne zacofanie Polski spowodowane niskimi płacami oraz wysokim bezrobociem.
Jest przecież oczywiste, że bez tej pomocy państwowej to nie mamy szansy na dogonienie Zachodu, jako iż nie mając własnego przemysłu (szczególnie zaś przemysłu wysokiej technologii czyli high tech), a więc także własnej, oryginalnej myśli technicznej (know how), skazani będziemy zawsze na import cudzej technologii (cudzego know how), a więc na wegetację na obrzeżach światowej gospodarki oraz na konkurowanie pod względem niskości płac z takimi „potęgami” gospodarczymi jak np. Albania, Bangla Desz, Filipiny czy też inne Burkina Faso.

1. Najwyższy standard życia mają z reguły kraje z najwyższymi podatkami (np. Szwecja), a najniższy kraje z najniższymi podatkami (np. Somalia). Wyjątkami są tu głównie bogate naftowe szejkanaty, ale wiadomo, że tylko do czasu…
2. Niepłacenie podatków jest nie tylko że niezgodne z prawem, ale także nieetyczne, a więc moralnie naganne, jako iż oznacza to większe obciążenie dla uczciwych podatników, czyli tych, którzy nie unikają płacenia podatków.
3. Skandalem jest zaś to, że w prawie podatkowym są wciąż luki, pozwalające nieuczciwym oraz nieetycznym przedsiębiorcom na unikanie płacenia podatków.
4. Zamiast słuchać rad Miltona Friedmana, Polska wyszła by lepiej słuchając rad Johna Kennetha Galbraitha zawartych w artykule p.t. “Which capitalism for Eastern Europe?” (“Jaki kapitalizm proponujemy Europie Wschodniej?” – Harper’s Magazine, April 1990)
harpers.org/archive/1990/04/which-capitalism-for-eastern-europe/. To było chyba przetłumaczone na polski i opublikowane przez “Politykę”). Cytuję: „Kurację wstrząsową w Polsce można interpretować jako odważną próbę osiągnięcia w ciągu zaledwie kilku lat tego, na co kapitalizm zachodni potrzebował kilkuset. John Kenneth Gallbraith szczegółowo analizuje to zagadnienie w artykule ”Jaki kapitalizm proponujemy Europie Wschodniej?””(.”Harper’s Magazine”, kwiecień 1990 r.) To drobiazg – narzucamy Europie Wschodniej taki kapitalizm, jakiego sami nie odważylibyśmy się przyjąć na Zachodzie. Począwszy od ubiegłego stulecia, od czasów Marksa, aż do obecnych. Kurację wstrząsową w Polsce można interpretować jako odważną próbę osiągnięcia w ciągu zaledwie kilku lat tego, na co kapitalizm zachodni potrzebował kilkuset”.  Tzw. optymalizacja podatkowa – czyli, nie używając eufemizmów, minimalizowanie podatków, jest w kapitalizmie rynkowym i tzw. demokracji burżuazyjnej (czyli inaczej mówiąc plutokracji – rządów elity pieniądza) na ogół możliwa w granicach prawa, ale prawa ułomnego, czyli inaczej niesprawiedliwego. Jak to już pisałem, niepłacenie podatków albo „tylko” ich minimalizacja jest nie tylko że niezgodne z prawem (a przynajmniej z jego duchem – the spirit of the law), ale także nieetyczne, a więc moralnie naganne, jako iż oznacza taka nieetyczna praktyka większe obciążenie dla uczciwych podatników, czyli tych, którzy nie unikają płacenia podatków. Jak to mawiali Starożytni Rzymianie: Non omne quod licet honestum est, czyli że nie wszystko, co jest prawnie dozwolone, jest uczciwe. Innymi słowy, jeśli nawet wszystko jest dozwolone, co prawnie nie zostało zabronione, to nie wszystko, co jest prawem dozwolone, jest automatycznie uczciwe i godziwe.