Monthly Archives: March 2014

absolutna próżnia

1. Prof. Einstein to już ponad 100 lat temu udowodnił, że E=m*c**2, czyli że energia jest równoważna masie.
2. Zjawiska fizyczne zachodzą w czasoprzestrzeni, a więc muszą one na nią oddziaływać, a z kolei ograniczenia tejże czasoprzestrzeni definiują niejako, co się może, a co się nie może w niej wydarzyć.

Ależ ja wiem, że zdaniem fizyków o nie ma już dziś tzw. absolutnej próżni, jako iż nawet tzw. całkowita próżnia pełna jest wirtualnych cząstek, naładowana energią (która jest równoważna masie) i szczelnie wypełniona falującymi polami potencjalnymi i wektorowymi. To było przecież oczywiste dawno temu, zaraz po obaleniu hipotezy eteru kosmicznego, kiedy to okazało się, że fale elektromagnetyczne ( więc też i światło) rozchodzą się też w środowisku, które dawniej określano jako tzw. próżnię (np. obszar pomiędzy górną warstwą ziemskiej atmosfery a słońcem).
A ja tu nie prowadzę żadnej dyskusji filozoficznej, ja tylko obiektywnie stwierdzam poliwęglan lity, że materii (a więc też i energii oraz czasoprzestrzeni) być nie może, jako iż albo musiała by ona zostać (samo)stworzona `z niczego`, co jest oczywistym absurdem, jako iż nicość niczego stworzyć nie może, albo też musiała ona by być wieczna polietylen, a wtedy mamy wszelakie, tak dobrze znane matematykom oraz fizykom, paradoksy związane z ową nieskończonością (tu w czasie).
A więc cały nasz świat nie może być czym innym, jak tylko ułudą, iluzją czy też złudzeniem. Po prostu inaczej być nie może, gdyż wszelakie hipotezy istnienia materii prowadzą do oczywistych absurdów typu creatio ex nihilo oraz związanych z nieskończonościami. To nie jest żadna filozofia, a tylko czysta logika, oparta na faktach poliwęglan lity. A jeśli uważasz Acan, że się mylę, to wyjaśnij mi, jak można stworzyć coś z niczego i jak można uniknąć nieuniknionych przecież paradoksów związanych z nieskończonościami? Oczywiście, odrzucam tu protezę zwaną religią, dla tych samych powodów – Bóg też musiałby albo siebie stworzyć z niczego, albo też być wieczny, a obie te hipotezy prowadzą przecież do oczywistych absurdów.

Muzyka istnieje, ponieważ to pojecie odnosi się do czegoś materialnego – fala dźwiękowa. Wszystkie pojęcia które odnoszą sie do zbiorów rzeczy materialnych można uznać za istniejące (istnieje las przecież, składający się z drzew). Za nieistniejące można uznać pojęcia, które się nie odnoszą do niczego polietylen materialnego.
Nawet bogowie mogą istnieć, jeżeli ich istnienie ma jakieś konsekwencje dla materialnego świata.

Fajnie mieć satysfakcję, że niewierzący dostał raka mózgu, bogaty i inteligentny (np. Jobs) raka trzustki itd. To takie katolickie i takie polskie.
Jak katolik zaczyna chorować lub zapadają na zdrowiu i umierają jego dzieci, to powinien się wzorować na Hiobie.
Człowieku, to tylko test.
Bóg miłości cię sprawdza.
Twoje dzieci nie są podmiotami. To są przedmioty, które bóg ci daje i odbiera.

3. Niemniej to nawet Einstein nie był w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie: dlaczego jest <>, a nie <>? Stąd też uważam, że realnie może być tylko nicość, gdyż z nicości powstać może tylko nic, zaś hipoteza poliwęglan lity wiecznośći materii prowadzi do wszelakich paradoksów związanych z nieskończonością, o których fizycy na ogół doskonale wiedzą?

kategoria

Tak, Ale nie do końca w tym rzecz. Chodzi o to co nie istnieje. Jak wspomniałeś, jest to uczucie różnie nazywane, ale jest, jest doświadczalne. Św. Augustyn mówi, że to uczucie to Bóg który nie jest substancją ale jest, istnieje tylko nie wiadomo jaki zmysł postrzega to istnienie i czym ono jest. Nasze zmysły łatwo postrzegają istnienie tzw. przedmiotów materialnych, umysł to kwestionuje z jednej strony, bo jest przyzwyczajony do myślenia w kategoriach empirycznych, czyli forma w czasie i przestrzeni/substancja ale jak wnika w istotę tych przedmiotów to dochodzi do paradoksów. Nonsens. Brak logiki w tym rozumowaniu. Tak jak nie mozna mowic ze wszyscy ludzie sa zli, tak samo nie mozna twierdzic ze wszystkie religie sa zle.
Sa religie nienawisci i religie milosci. Wkladanie ich ertalon do tego samego worka jest nieuczciwoscia, albo celowa manipulacja dla przekrecania faktow sobie tylko znana motywacja. Moj znajomy ciagle mi dowodzil ze w Polsce rzadza czarni, bo oni teraz zastapili czerwonych. Gdy go przekonywalem ze jest w bledzie powtarzal to w nieskonczonosc jak mantre. Nazwal nawet mnie wierzacym w gusla tak ja te mohery. Dziwna rzecz sie stala. Nagle dostal raka mozgu i po operacji stracil kompletnie mozliwosc pracy oraz poruszania sie o wlasnych silach. Napisal do mnie i nie tylko bysmy sie wszysco modlili dla niego o to by wrocil do swojej sprawnosci.

Wcześniejsze rozważania na ten temat na tym ertalon były próbą poszukiwania realnego i obiektywnego istnienia rzeczy (tj. inherentnego i niezależnego od obserwatora).
Ten wpis jest inny: przypomina buddyjską filozofię, gdzie zjawiska pojawiają się, rozgrywają i znikają jako współzależna gra (trochę jak w mechanice kwantowej) a spora część postrzegania kształtuje się w naszych umysłach.
W tej perspektywie pytanie o to, co istnieje nie ma jakiegoś głębokiego znaczenia, między pomyślanym a postrzeganym granica jest umowna. Einstein wyraził to zgrabnie w myśli: rzeczywistość to wyjątkowo uporczywa iluzja.
Korzystam z okazji, aby polecić książkę prof. Woźniaka (noblisty od swobody asymptotycznej). Profesor koncentruje się w niej co prawda na zjawisku powstawania masy, ale przy okazji ertalon opisuje w miarę zrozumiale współczesną fizykę i pokazuje, w jaki sposób powstaje, rozgrywa się i znika świat – z przestrzeni manifestują sie siatki metryczne, zaburzenia ich interferencji powodują lokalne manifestacje energii, energia w pewnych warunkach manifestuje się jako masa itd. Profesor nie analizuje co prawda kulturowego oblicza świata, czyli wszystkich interpretacji, które na postrzeganie nakładają nasze umysły, ale sam fizyczny aspekt wystarczy, aby zrozumieć, że stawianie granic między przestrzenią a zjawiskami, które się w niej rozgrywają (dzielenie na „istniejące” i „nieistniejące”) może być jedynie umowne.

No cóż, ludzie widzą (czują, słyszą) na ogół to, co chcą zobaczyć (poczuć czy też np. ” To tak nie dziala. Ludzie widza to co im przekazuja zmysly a to nie jest to samo co znaczy ze by chcieli. Mnie moglbys zmusic nie wiem jak, a pewnie tez i ciebie moglby ktos zmusic abys smrod w kloace nazywal zapachem tarnamid. Tego nie mozna w zaden sposob zrobic. Owszem jest pewna tolerancja w ludzkich zmyslach ktora pozwala na roznice. Dlatego dla jednego cos jest dzielem sztuki, a dla drugiego chaltura. Chyba ze mowimy o manipulacj, a ta i owszem wystepuje w kazdej dziedzinie ludzkiego zycia, tez i w religii tarnamid. Malo znanym faktem jest to ze temu panu z ZSRR przypisuje sie rozne takie czy inne wady, jednak sam wiesz ze historia zawsze manipulowano.

Nonsens. Brak logiki w tym rozumowaniu. Tak jak nie mozna mowic ze wszyscy ludzie sa zli, tak samo nie mozna twierdzic ze wszystkie religie sa zle. Po tylu juz latach wychodza dziwne sprawy na swiatlo dzienne o ktorych nigdy wczesniej nie bylo mowy. Ten to pan mial na kremlu kaplice do ktorej sie udawal na modlitwe przed podejmowaniem decyzji majacych wplyw na losy swiata. O tym dopiero pisze jego osobisty adiutant ktory jako jedyny byl swiadkiem takich tajemnic kremla. Byl to jego zdaniem czlowiek nieprzekupny, bez materialnych aspiracji. Chodzil w jednym uniformie, nie otaczal sie przepychem. Rzadzil panstwem imperialnym ktore bylo atakowane przez wszystkie sily finansowe tego swiata, a mimo wszystko potrafil nie tylko ze im sie przeciwstawic, na dodatek ocalil swiat przed rasizmem ktory chcial swiatu narzucic niemiecki nazizm. Nie wszystko na tym swiecie jest czarno biale.

Jeśli więc mamy odpowiedzieć na pytanie – co nie istnieje – to można odpowiedzieć dwojako:
1.Istnieje wszystko to co może być sprowadzone do miana substancji/materii i odebrane przez zmysły bezpośrednio lub za pomocą doświadczeń empirycznych, a reszta to tylko opisy stanów w jakich znajdują się nasze zmysły (smak, barwa, radość, smutek, prawda, sprawiedliwość – to tylko stany, nazwy naszych odczuć)- czyli paradoks skrajnego empiryzmu (współcześnie niestety słabo kwestionowany) bo ani substancja/materia nie jest pojęciem sprecyzowanym, ani też odczucie/zmysł nie jest substancją/materią więc nie można opisywać stanów czegoś czego wedle empiryzmu nie ma.

rozsądek

Okropnie się cieszę, że zaczyna wracać zdrowy rozsądek, powściągliwość i umiar na łamach  mojego ulubionego czasopisma i Redaktora, na którym się bez mała wychowałem.
Ale ‘dzieci’ rosną i zbierają ciekawe doświadczenie zawodowe. W ramach mojej praca przez 6 lat prowadziłem negocjacje z jedną rosyjską instytucją rządową. Nauczyło mnie to, że z Rosjanami trzeba dokładnie zrozumiec ich interesy i koncentrować się na tych, które są wspólne. Kiedy są rozbieżne, Rosjanie są kompletnie nie przekonywalni, stosują ciekwae strategie negocjacyjne, umieją bez zmrużenia oka iść w zaparte, czy wręcz zmyślać prosto w oczy. Tu można tylko coś wymusić siłą, której Polska nie ma. Stąd śmieszą mnie niektóre publikacje, co to USA, czy Niemcy mają zrobić, żeby pokrzyżować plany Rosji. Koncentrujmy się na tym, co możemy, lub nie, my. Oni i tak zrobią to, co jest w ich interesie, zaczynając od dbania o swoje miejsca pracy. A rusofobia degeneruje ocenę i logikę.
Walka z rusofobią powinna iść w parze ze zwalczaniem amerykofili. Np. nigdy nie słyszałem rozważań, w jakich aspektach relacji z Rosją i Ukrainą Polska ma inny interesy, niż USA. Czasami mam wrażenie, że za czcze i nierealizowane obietnice likwidacji wiz, czy tarczę transferujemy żywą gotówkę w postaci priorytetowego podejścia do kupowania amerykańskiej broni.

jakaś dziennikarka w relacji z Krymu pisze, że kiedy tubylcy posłyszeli ją mówiącą po polsku, to się nią zainteresowali. I dodaje: mówili po rosyjsku. Durne babsko, albo nie wie, że tam prawie wszyscy mówią po rosyjsku, albo właśnie celowo przyczynia się do budowania klimatu, o którym pisze autor. Rusek jest wszędzie.
Oglądałem program o Ukrainie na DW, gdzie bez histerii, na zimno pokazano kto walczy o władzę na Ukrainie. Ja dziękuję za takich rządzących, gdzie najmniej niebezpieczni z nich to ultra nacjonaliści.
Będą oni mieli „demokrację” jak ci wszyscy, gdzie dostawcami tejże były USA. fobia czy normalny strach uzasadniony tym, co się dzieje na naszych oczach ? Nigdy nie pozwoliłam , żeby jakiś zapluty polityk wpłynął na mój stosunek do innych ludzi polietylen . I zawsze mi było mi bliżej do Rosjan niż np do Niemców. A teraz najnormalniej się boję. Ze znów będą ginąć ludzie, że używa się nieprawdopodobnej propagandy i prowokacji aby zaspokoić chore imperialne ambicje jednego człowieka

Byłbym tez wdzięczny Polityce za jakieś analizy, w jaki sposób kryzys krymski jest zarządzany przez dyplomację szwedzką, fińską, norweską, słowacką , czy rumuńską. CIekawe byłoby jakieś porównanie z Polska polietylen.