Monthly Archives: January 2017

dekada

Przed kilkoma miesiącami zlikwidowano Trybunał Konstytucyjny, teraz został zlikwidowany parlament (obie izby, żeby nie było żadnych wątpliwości). Być może brzmi to zbyt patetycznie, ale Polska nie ma w tym momencie demokracji. To wszelako nie jest najgorsze – najgorsze jest, że – jak Pan zauważył – wszystko to odbyło się przy mizernym wsparciu opozycji parlamentarnej (która wiele nie mogła zdziałać) przez społeczeństwo. Pora pogodzić się z tezą niedawno postawioną na łamach Foreign Policy, że Polacy do demokracji nie dorośli. W tej sytuacji bardzo ciężko jest moim zdaniem mówić o tym, kto wygrał… tu są sami przegrani. I to przegrani na całe dekady.

Narazie jeszcze trodno powiedziec, czy to zwyciestwo nie bylo pyrussowe, jak zdobycie Moskwy przez Napoleona. Rok 2017 pokaze, czy w Europie zwycieza antyliberalowie i nacjonalisci (wybory we Francji, Niemiec, Holandii, Wloszech). Jezeli nie, to PiS sie nie utrzyma. Moze tez da ludziom do myslenia jak Turcja zanuza sie w wojne.

Bardzo dziwię się Ryszardowi Petru, że on się dziwi, że w czasie spotkań poseł kaczyński nic nie zrozumiał, kiedy Petru tłumaczył mu jak szkodliwy może być wadliwie uchwalony budżet. Przecież gołym okiem widać, że kaczyński ma w gdzieś jak jest budżet uchwalony, a nawet czy w ogóle jest uchwalony. Kiedy Petru w końcu zrozumie, że oprócz prawników jego partia powinna zatrudnić psychiatrę (pieniądze szybko się zwrócą), jeśli nadal nie chcą korzystać z rad Frasyniuka. W czasie II Wojny Światowej Brytyjczycy zatrudnili astrologa, żeby lepiej zrozumieć posunięcia Hitlera. Problem polega widocznie na tym, że historia ludzi niczego nie uczy.
Podobnie jest jeśli chodzi o „mediację” prezydenta. Według mnie tylko naiwni, bardzo naiwni i po prostu głupi posłowie mogą w ogóle brać jakąkolwiek rolę obecnego prezydenta pod uwagę. Prezydent służy teraz do tego żeby pis mógł odwlekać decyzje, a w tym czasie posłowie opozycji, jak te barany, czekają na „swiatełko w tunelu” z pałacu prezydenckiego.
Kaczyński, człowiek o umiejętnościach i zdolnościach tak niewielkich, że miałby kłopoty ze znalezieniem dobrej pracy, rozgrywa całą opozycję. To jest obciach dla opozycji, że daje się wykiwać takiemu człowiekowi.

Kaczynski jest silny poparciem kleru i żałosnością liderów opozycji. To co zrobil Petru pokazało, że to zwykły pudel polityczny. Nikt poważny. Zachował się jak typowy polski menager – porozdzielał robote i czmychnął ,,spracowany” odpocząć. Byłby luz gdyby nie te kłamstewka zamiast : był grafik, pojechałem za swoje – wooj wam do tego”. Ale nie – krętactwa zamiast tego. Zaczęli od wysokiego C a kończą pochrząkując. Po Schetynie nawet tego się nie spodziewałem…
Prawdziwą katastrofą jest moralne bankructwo KODu – z pomocą jego lidera. I nie mam tu na myśli,że kasę wziął (no bo coś jeść musi) ale na kłamstewkach i braniu tak by nie płacić alimentów. To dno. Kijowski okazał się totalnym durniem – myślał, że się nie wyda? Nie pomyślał, że tamci kontrolują skarbówkę? Strach pomyśleć na ile by wycenił swoje ,,usługi informatyczne” gdyby pojawił się dostęp do większej kasy….A KOD mógł być platformą demokratycznej koalicji wyborczej.
Pozatym wydaje mi sie, ze Kaczynskiemu trodniej walczyc z rozproszona (ale realna) opozycja niz z jednym „naczelnikiem opozycji”.

Viktoria

Kaczyński wygrał drobną nieistotna potyczkę i podzielił opozycję, a przegrał wojnę. Przegrał wojnę o legalność budżetu i przegrał wojnę o legalność Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie możemy mówić o tzw. Trybunale Konstytucyjnym i o tzw. budżecie. Kaczyński sam z własnej woli, powodowanej ogłupiającą zaciekłością awanturnika, dał opozycji argumenty do kontestowania, każdej decyzji opartej o budżet, każdej ustawy odnoszącej się do budżetu, dał argumenty do bojkotowania rozstrzygnięć tzw. Trybunału Konstytucyjnego, gdyż jego rozstrzygnięcia, obecnie można uważać za prywatne opinie.

Jeżeli mamy oceniać wydarzenia w Sejmie i przed Sejmem przez pryzmat gabinetowo-politycznych potyczek, a czytając powyższy tekst takie właśnie mam wrażenie, to tytułowe pytanie może być uzasadnione.
Jeżeli jednak nie spłycimy tego wszystkiego w stylu politycznego salonu a potrafimy dostrzec i docenić autentyczne zaangażowanie wszystkich indywidualnych uczestników tych wydarzeń (niechlubny przypadek lidera Nowoczesnej świadomie pomijam, bo przecież właśnie nie o liderów tu idzie), ich determinację i poświęcenie oraz organizacyjną kreatywność, to wtedy tytułowe pytanie brzmi co najmniej naiwnie.
Występując z pozycji słabszego grupa opozycyjnych posłów, sprzeciwiając się autorytarnym i konfrontacyjnym postawom przedstawicieli władzy zdecydowała o konieczności użycia niekonwencjonalnych środków dla zwrócenia uwagi społeczeństwa na poczynania władz. Kontynuowane praktycznie przes cały czas społeczne manifestacje poparcia przed Sejmem, liczne akcje i wyrazy poparcia w sieci dowodzą, że cel został osiągnięty. Nie ma zgody społecznej na totalne lekceważenie opozycji. Mam poważne wątpliwości czy to wszystko „politycznie umocniło obecną władzę”.

To wszystko daje podstawy do negowania legitymacji władzy. Sądzę a nawet jestem przekonany, że zdając sobie sprawę z tych skutków, zabiegał o minimum akceptacji dla budżetu ze strony opozycji. Gdyby to uzyskał, byłaby to przegrana opozycji, gdyż zostałaby wbudowana w system deprawacji państwa. Całe szczęście, że tak się nie stało. Kaczyński dał opozycji kij do ręki, to teraz niech z niego korzysta i bez litości okłada.

Ten 4-tygodniowy protest na pewno nie poszedl na marne. Uswiadomil nam, ze tylko to nam pozostalo. Jako obywatele gorszego sortu nie bedziemy traktowani powaznie przez wladze, nikt nas nie wyslucha, nie jestesmy partnerami do dyskusji dla tych lepszego sortu.
Pamietam, ze nie tak dawno wpinalismy sobie oporniki do klap marymarek i bojkotowalismy jakakolwiek wspolprace z rezimem. Inne formy protestu byly niebezpieczne.