doświadczenie

By | April 11, 2017

Wolne społeczeństwa na bazie doświadczeń z przeszłości uznają pełne prawa do wolności sumienia. W razie jej konfliktów z innymi wartościami muszą poszukiwać pragmatycznych rozwiązań z poszanowaniem dla różnych wartości a nie z ich tłumieniem lub karaniem.
Problem w tym, że pojęcia sumienia i równości należą do „płynnych”, względnych, po części nawet subiektywnych wartości i oba mogą być łatwo nadinterpretowane, czy nawet nadużywane. Dlatego w sprawach najistotniejszych prawodawca (też w wymiarze międzynarodowym) próbuje określać w konwencjach i ustawach szczególnie wrażliwe obszary i opatrywać je jakimiś normami. Tak jest np. w sprawie przerywania ciąży i eutanazji, w których wolność sumienia jest wskazana i szczególnie chroniona w odpowiednich wytycznych Rady Europy.

Sprawa drukarza przypomina mi historię- znajomego(drukarza)- z pocżątków transformacji w Polsce.
Drukarnia w której pracował wykonywała zlecenie dla pewnej dużej firmy, m.in. były to kalendarze, z paniami bardzo „skromnie” ubranymi. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że była to drukarnia… diecezjalna. Jak zachował by się drukarz-bohater z Łodzi? Może odnalazłby się w kościelnej manufakturze?
Mam wrażenie że „klauzula sumienia” pełni rolę „młota na czarownice” – i ma tyle samo wspólnego z sumieniem – co tischnerowska „gówno prawda” z prawdą. Podejrzewam, że większość przypadków „poruszonych sumień” ma charakter manifestacji(bardziej ofensywny niż defensywny), nie tylko poglądów, przede wszystkim swojej wyższości (moralnej). Taka „wąska specjalizacja”(wybiórcza – dotyczy spraw obyczajowych, w zasadzie około seksualnych) sumienia wskazuje na czysto ideologiczne motywacje.
Podejrzewam, że w mniejszych miastach (tam gdzie są np. jedna lub dwie apteki, przychodnia) lekarze i farmaceuci niezbyt chętnie (manifestują)składają deklaracje dotyczące „sumienia”- zwyczajnie z obawy że pacjenci ominą ich gabinet lub aptekę.
Część lekarzy, którzy podpisali się pod „deklaracją wiary” wycofała się – tłumacząc, że nieporozumienie lub że to ktoś inny podpisał- po tym jak pacjenci zaczęli identyfikować lekarzy ze swoich przychodni.

Tak jest w przypadku prawa do odmowy służby wojskowej lub zakazu tortur, które są przedmiotem kilku konwencji międzynarodowych dotyczących praw człowieka.
Oczywiście w wielu innych obszarach te sprawy nie są precyzyjnie uregulowane i sprawy muszą się ucierać w bieżącym życiu w konkretnych kontekstach kulturowych i prawnych. Tak jak w sprawie tego drukarza, gdzie sytuacja jest naprawdę graniczna. Z jednej strony trudno zmuszać kogoś do czynienia czegoś wbrew jego przekonaniom i woli, a dotyczy Warszawa usuwanie awarii kanalizacji  to również życia gospodarczego. Z drugiej strony sąd zaznaczył, że baner nie zawierał żadnych treści cokolwiek propagujących, lecz tylko nazwę i logo legalnej przecież organizacji oraz pewnie opis planowanego wydarzenia, co trochę wyklucza możliwość kaleczenia czyjegokolwiek sumienia. Jak zwykle w takich sprawach nigdy się z mediów nie dowiemy co sąd rzeczywiście rozsądził i jakimi motywami się kierował. Natomiast sprawa stanie się sztandarem na użytek całkiem innej ideologicznej wojny, w której na pragmatyzm, wyważony osąd, respekt dla wartości i rzeczowość nie ma raczej miejsca.